Co naprawdę lata nad Polską? Zajrzeliśmy we własne dane

Od kilku dni po cichu zapisujemy każdy start i lądowanie, jaki uda nam się wykryć nad Polską. Oto, co z tego wyszło i czego te liczby NIE mówią.

W chwili, gdy piszę te słowa, nad Polską jest w powietrzu 274 samoloty (na bieżąco: strona główna). Sama migawka niewiele mówi, więc od 17 września nasz kolektor robi coś innego: próbkuje ruch co kilkanaście sekund i wykrywa starty oraz lądowania na polskich lotniskach. Przez pierwsze dni uzbierało się ponad 6000 takich zdarzeń. Kilka rzeczy rzuca się w oczy.

Warszawa gra w innej lidze

Rozkład aktywności lotnisk nie jest równomierny. Jest wręcz brutalnie skośny: Okęcie (WAW) odpowiada za mniej więcej tyle zdarzeń, co kolejne trzy lotniska razem wzięte. Za nim ustawiają się Kraków, Katowice i Wrocław, potem Gdańsk i reszta. To nie zaskoczenie dla nikogo, kto lata z Polski, ale ładnie widać, jak bardzo ruch koncentruje się w jednym porcie. Aktualną kolejność masz zawsze na żywo na stronie statystyk.

Niebo Ryanaira, z gościnnym występem Wizza i LOT-u

Najciekawsza jest lista typów maszyn. Dominują Boeingi 737: wersja klasyczna (B738) i MAX (B38M) łącznie zostawiają resztę daleko w tyle. To flota Ryanaira, który dosłownie zalewa polskie lotniska regionalne. Zaraz za nimi:

  • Airbus A321neo (A21N), koń roboczy Wizz Aira,
  • rodzina Embraerów (E195, E175, E190), regionalne maszyny LOT-u,
  • klasyczne A320/A321.

Innymi słowy: jeśli spojrzysz w polskie niebo w losowym momencie, statystycznie patrzysz na 737-kę tanich linii. To nie wrażenie, tak po prostu wychodzi z danych.

Ruch budzi się rano, kulminacja po południu

Gdy ułożymy zdarzenia wzdłuż doby, widać wyraźny rytm: cisza w nocy, poranny rozruch, a szczyt około 11-12 i drugi, mocniejszy, koło 15-17. Wieczorem ruch opada. Ten profil zobaczysz na statystykach jako wykres „godzina po godzinie", z podświetloną bieżącą godziną, więc od razu wiesz, czy właśnie jesteśmy w szczycie, czy w dołku.

Nocą obraz się zmienia: wtedy do głosu dochodzą loty czarterowe, a Katowice potrafią być aktywniejsze niż większe w dzień lotniska.

Uczciwie: czego te liczby NIE mówią

I tu rzecz najważniejsza, bo to odróżnia nasze dane od oficjalnej tablicy. Wykrywamy znacznie więcej lądowań niż startów. W skrajnych przypadkach, jak Kraków, na kilkaset wykrytych lądowań przypada dosłownie kilka startów. To nie znaczy, że samoloty znikają. To cecha naszej metody: lądowanie (zniżanie i zbliżanie do lotniska) łatwiej rozpoznać z sygnału ADS-B niż start, który bywa krótki i czasem wypada między próbkami.

Wniosek praktyczny: traktuj te liczby jako wskaźnik aktywności, nie jako spis rejsów. To dane poglądowe z obserwacji ruchu, nie systemy lotniska ani przewoźnika. Publikujemy tylko zdarzenia, co do których mamy wysoką pewność, i wolimy pominąć niż zmyślić. Skąd bierzemy surowe dane, opisujemy na stronie Źródła.

Zobacz sam

Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nie musisz wierzyć na słowo. Liczby są na żywo i rosną z każdą godziną: